"Dwa razy pierwsi"
Gazeta Lubuska, 8- 9.05.2004

Grażyna Zwolińska

Rozmowa z prof. LUDWIKIEM JERZYM POKORĄ, fizykiem o specjalności laserowej


- Przyjechał pan do Zielonej Góry w związku z pierwszą w Polsce operacją żylaków przy pomocy lasera pana konstrukcji. Od kiedy lasery są wykorzystywane w medycynie?

- Pierwsze takie urządzenie pojawiło się w USA w 1960r. Natychmiast zainteresowali się nim wojskowi i właśnie lekarze. Udokumentowane zastosowanie lasera w medycynie to rok 1962.

- A od kiedy dołączyła Polska?

- Już w 1963r. zbudowaliśmy pierwszy laser. Od tamtej pory datuje się też moja przygoda z tymi urządzeniami. Zbliżałem się do matury, nie wiedziałem czy wybrać akademię medyczną czy politechnikę. Pamiętam, jak przeczytałem w gazecie o laserze. Zafascynowało mnie to. Warto podkreślić, że już w 1968r. to właśnie my, Polacy, zastosowaliśmy laser w okulistyce. Pierwsi w Europie.

- W jakiejś klinice warszawskiej?

- Ależ nie! W Zielonej Górze, na oddziale okulistyki tutejszego szpitala. Pracował tu okulista Józef Kałużny, późniejszy rektor Akademii Medycznej w Bydgoszczy. Mam pamiątkowe wycinki z pism europejskich mówiące o tym dokonaniu.

- W jakich jeszcze dziedzinach medycyny stosuje się lasery?

- Raczej trzeba zapytać w jakich się nie stosuje. Są wszechobecne. Ja sam skonstruowałem ponad 50 różnych urządzeń dla medycyny i ponad 20 dla technologii przemysłowych. W okulistyce lasery robią coraz większą furorę. Można nimi wykonywać rewelacyjne zabiegi na dnie oka, nie naruszając gałki ocznej ani rogówki. Kilkanaście minut wystarczy, żeby skorygować krótko- i daleko- wzroczność.

- A ten laser pańskiego autorstwa, który trafił do Zielonej Góry?

- Służy do bezinwazyjnego operowania żylaków, zwłaszcza podudzi. Tym razem nie jesteśmy pionierami w światowym wydaniu, ale jednak w czołówce. Tę metodę, i to dopiero od dwóch lat, stosuje się tylko w USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

- A dlaczego znowu pierwszym miastem w Polsce, gdzie taki laser trafił, jest Zielona Góra?

- Bo jest tu lekarz, który zainteresował się tą metodą, zgłębił jej tajniki w czasie zagranicznych wyjazdów. Myślę o doktorze Wasylkowskim. Co najmniej przez kilka miesięcy takie zabiegi będą wykonywane tylko w Zielonej Górze. Potem prawdopodobnie w Bydgoszczy i Warszawie, bo kolejne dwa takie moje lasery są w końcowej fazie testów.

- Niektórzy boją się zabiegów wykonywanych przy pomocy urządzeń laserowych. Czy laserem można zaszkodzić?

- Jeśli lekarz przestrzega reguł posługiwania się tym urządzeniem, nie ma powodów do obaw.

- A jak pan ocenia przygotowanie polskich lekarzy do posługiwania się laserami?

- Niestety, oprócz Akademii Medycznej w Bydgoszczy, w żadnej innej polskiej uczelni medycznej nie ma zajęć, na których omawiano by te metody, uczono ustawiania parametrów, techniki zabiegu. Ja sześć lat temu na bydgoskiej AM zacząłem organizować zespół pracowników naukowo-dydaktycznych. Jest tam już katedra zajmująca się laseroterapią.

- Jaka część polskich lekarzy zetknęła się z metodami laserowymi?


- Myślę, że najwyżej 2 proc. Stąd to wielkie niezrozumienie zagadnienia, stąd kontrowersje. Tymczasem na świecie zastosowanie laserów w medycynie jest coraz powszechniejsze.

- Dziękuję.

Ludwik Jerzy Pokora
Fizyk zajmujący się laserami, mieszka w Warszawie, jest kierownikiem Katedry i Zakładu Terapii Fizykalnej w Akademii Medycznej w Bydgoszczy; Autor m.in. ponad 100 publikacji w czasopismach krajowych i zagranicznych, dwóch książek o laserach w medycynie i stomatologii, dwóch samodzielnych rozdziałów w anglojęzycznych książkach "Lasers in Surgery and Dentistry"; autor lub współautor 36 patentów i świadectw autorskich chronionych w Urzędzie Patentowym. Większość z nich dotyczy laserów medycznych.